Przeproś dziecko

Za własne nieodpowiednie zachowanie. Powiedzmy, dajesz mu pieniądze, by kupiło mleko w sklepie, a ono wydaje resztę na karty ze sportowcami, zamiast ci ją oddać, tak jak miało przykazane. Wściekasz się więc, bo jest właśnie koniec miesiąca i oglądasz każdą monetę z dwóch stron. Ale gdy już się uspokoisz, powinnaś powiedzieć: „Poniosło mnie. Nie powinnam była krzyczeć na ciebie. Mam powód, by być zła, ale krzyk nie był właściwy”. Powiedz do siebie: „To mnie wyprowadza z równowagi, ale dam sobie radę. On jest przecież tylko dzieckiem, a ja jestem dorosła. Wylało się, można powycierać”. Hamuj agresję, nigdy na nią nie zezwalaj. Gdy twój trzyletni syn bije kolegę podczas zabawy, należy go powstrzymać.

Rozgniewanie

Gdy ktoś wyrządza nam jakąś krzywdę, jesteśmy z zupełnie o oczywistych pobudek źli na niego – byłoby to przecież co najmniej nienormalne, by nie czuć złości wobec osoby, która ukradła nasz samochód, uciekła z współmałżonkiem albo zaczęła rozsiewać krzywdzące, nieprawdziwe plotki na nasz temat. Złość motywuje nas, a napływ epinefryny powoduje, że głos wewnętrzny szepcze do ucha: „Do dzieła!”, „Zrób coś!”, popychając do działania mającego na celu rozwiązanie problemu. I taki gniew może wyjść nam na korzyść. Gdy zostaliśmy źle potraktowani, a nasze starania załatwienia sprawy pokojowo nie spotkały się z należytą atencją, okazanie jawnej złości zwraca na nas uwagę otoczenia – zaczerwieniona twarz, napięte mięśnie rąk i drżący głos oznajmiają, że skończyły się żarty, przyszedł czas na czyny.

Trudne dzieci pozostaną na zawsze trudne

Podobnie jak na zawsze pozostaną naszymi dziećmi. Niemniej pewnego dnia staną się dorosłymi, niezależnymi ludźmi, samodzielnie zajmującymi się tym wszystkim, co dzisiaj rodzice robią za nich i dla nich. Słowa, które w dzieciństwie usłyszeli, posłużą im teraz, by mogli wytłumaczyć innym, jakie mają usposobienie oraz dlaczego zachowują się w dany sposób. To, czym obecnie zajmują się ich rodzice, będą robić sami, czyli: rozumieć, respektować, uspokajać, inspirować, ograniczać, wybaczać sobie. Za każdym razem, gdy w rozmowie z dzieckiem koncentrujesz się na czynach, nie zaś na jego błędach, otwierasz mu oczy na różne sposoby rozwiązywania problemów, które może samo wprowadzić w czyn. Siłę do tego czerpie zaś z twych nauk o tym, jak poradzić sobie z własnym charakterem. Czasem pewnie będziesz się czuć jak policjant czy wręcz strażnik więzienny, zwłaszcza wtedy, gdy dziecko jest szczególnie uciążliwe. Z upływem czasu twoja rola zmieni się bardziej na kuratora. Jednocześnie patrząc na to, jak z przedszkolaka wyrasta dorosła osoba, sama poczujesz się lepiej. Jeśli dobrze wypełniłaś swoje obowiązki, otrzymałaś promocję z policjanta na nauczyciela, z przywódcy na kierownika, z szefa na konsultanta. Przestaniesz być dyktatorem, a staniesz się doradcą, któremu można zaufać w każdej sprawie, pozostając zawsze kochającą matką, a także dobrym kumplem swojego dorosłego już uciążliwego dzieciaka!

Niezwykle istotna jest edukacja

Tematem do dyskusji lub kompromisów może być jedynie wybór konkretnej szkoły, programu nauczania czy samej osoby nauczyciela. Przestrzeganie reguł tak zwanego dobrego wychowania odgrywa zaś nieocenioną rolę w tym, czy malec będzie łubiany i zdobędzie akceptację środowiska, której na pewno potrzebuje. To są sprawy, na których zarówno ty, jak i twoje dziecko powinniście się skoncentrować. To, co niepotrzebne Lista spraw nieistotnych zależy w dużej mierze od twoich upodobań i stawianych przez ciebie ograniczeń. Generalnie jednak rzecz biorąc, jeśli dziecko stara się skoncentrować na najważniejszych zagadnieniach, kilka rzeczy można mu podarować. Nie będzie zatem miało większego znaczenia, czy wybrane przez niego ubranie pasuje do siebie, czy pościeliło łóżko i czy wysiedziało spokojnie na przydługim wykładzie lub koncercie – jeśli należy do grupy aktywnych kilkulatków. Może nie warto marnować amunicji na walkę o nieużywanie jakichś wyrazów czy zaprzestanie irytującego nas zakręcania kosmyków włosów na palcach? Są ważniejsze sprawy, nad którymi trzeba popracować.

Chęć do nauki

Wszystkie dzieci, o których była mowa powyżej, należą do grona uciążliwych, lecz chcą pracować nad swym trudnym charakterem i robią to. Uczą się, jak radzić sobie z rozpierającą je energią, kontrolować impulsywność, gniew, niechęć do słuchania dorosłych. Oczywiście, jako dzieci, wciąż muszą się jeszcze wiele nauczyć, niemniej przy pomocy rodziców robią ogromne postępy.
Wielokrotnie już podkreślaliśmy w poprzednich rozdziałach, że twoja kłopotliwa latorośl najbardziej na świecie potrzebuje
czuć się kochana za to, jaka jest, ale jednocześnie niezbędne są jej rodzicielskie wskazówki, by mogła kiedyś zapanować całkowicie nad sobą, aby zdobyła umiejętności i doświadczenia niezbędne do prawidłowego rozwoju. Wszystko to uciążliwym dzieciom nie przychodzi łatwo.

ODUCZANIE ZŁYCH NAWYKÓW

Istnieją dwie grupy czynności, których chcemy zazwyczaj ^nauczyć dziecko: po pierwsze — zwiększenie liczby zachowań pożądanych,- a więc dobrych i po drugie, zmniej­szenie liczby takich czynności, których robić nie powinno, czyli złych zachowań.Wykorzenienie niepożądanych nawyków jest ważne z kilku powo­dów. Pierwszy to taki, że budzą niezadowolenie innych ludzi — prze- szkadzają im w ich sprawach, zakłócają spokój, utrudniają codzienne życie, robią nieporządek, przysparzają .dodatkowej pracy itd. Drugi row-; nie ważny powód jest taki, że złe zachowanie dziecka uniemożliwia mu naukę nowych użytecznych umiejętności — np. dziecko spędzające mnóstwo czasu na kołysaniu się trudno jest nauczyć czegoś, co mu sie przyda — samodzielnego ubierania się czy mówienia, gdyz dopoki nie zaprzestanie kołysania się zbyt jest pochłonięte sobą, aby skupie – uwagę.

SYGNAŁY TRUDNE DO UCHWYCENIA

Tego rodzaju sygnały często są trudne do uchwycenia dla dziecka upośledzonego umysłowo. Może na nie czasem źle zareagować nie dla­tego, aby nie wiedziało, jak coś zrobić, ale dlatego że nie rozumie, czego od mego oczekujemy. Możemy pomóc mu w wyrabianiu właści­wych zachowań dzięki zrozumiałym sygnałom. Jeżeli uczymy dziecko np. nazw dwóch przedmiotów, powinny one wyraźnie różnić się od siebie, nie tym, czym są — piłka i filiżanka — ale wszystkim, co jest możliwe: wielkością, kolorem, konsystencją itd. Z tego samego powodu powinniśmy, przynajmniej na początku, wy­bierać te przedmioty, których nazwy nie brzmią zbyt podobnie. Piłka i filiżanka spełniają tu warunek, ale piłka i półka — nie (uczenie tych słów nastąpi później). I tak, wskazówki, które dziecko powinno zau­ważyć, muszą wyraźnie odcinać się od tła, np. niebieska piłka i czer­wona filiżanka ustawione na białym, a nie na czerwonym.

PODPOWIADANIE WERBALNE

Podpowiedzi werbalne to, po prostu, powiedzenie dziecku, co ma zrobić. Mają one, oczywiście, zastosowanie jedynie u dzieci rozumiejących treść zawartą w słowach. Mogą być bardzo ogólnikowe, np. „ubieraj się , a jeżeli tak sformułowane polecenie nie przynosi oczekiwanego efektu, często skuteczne okazuje się rozbicie tej pojedynczej instrukcji na wiele odrębnych podpowiedzi słownych: „otwórz szafę, wyjmij swoją koszulkę, włóż ją, teraz wyjmij majtki” i tak dalej. Podpowiedzi werbalne oraz podpowiedzi przez gestykulację określamy często jako „wskazówki”, gdyż ich funkcja w większym stopniu polega na wskazaniu lub pouczeniu dziecka, co ma dziecko zrobić, niż na zmuszaniu go do wykonania, jak to występuje w metodzie fizycznego podpowiadania, gdzie, chcąc nie chcąc, odtwarza ono’ nasze ruchy. Jed­nak wszystkie trzy powyższe metody w zbliżony sposób pomagają dziecku w nauczaniu się tych czynności, których chcemy je nauczyć.

STOPNIOWE DOCHODZENIE DO POŻĄDANYCH REAKCJI

Oznacza ono nagradzanie dziecka za zrobienie czegoś, co nie odpowiada dokładnie naszym zamiarom, ale staje się im stopniowo coraz bliższe. Chcemy, załóżmy, nauczyć pięciolatka, aby siadał, gdy go o to prosimy, i zdecydowaliśmy się zastosować w tym celu wymienioną w tytule me­todę (są jeszcze inne, które moglibyśmy wybrać, ale będą one omówione później). Z naszych początkowych obserwacji wynika, że Kubuś nigdy nie siada, gdy się go o to prosi, ale nie dlatego, aby rozmyślnie był niegrzeczny — po prostu nas nie rozumie. Nie możemy stosować wzmoc­nienia, gdy usiądzie po usłyszeniu polecenia, ponieważ się to nie zdarza, ale zamykając drzwi osiągniemy tyle, że zostanie podczas lekcji w pokoju razem z nami. Obserwacje wykazują, że czasem, gdy mówimy „usiądź”, chłopiec znajduje się w drugim końcu pokoju, często w pobliżu krzesła.

CZEGO I JAK UCZYĆ?

Kolejność nabywania umiejętności przez normalne dzieci często podsuwa nam następny lo­giczny krok w rozwoju psychoruchowym dziecka upośledzonego, cho-< ciaż czasem trudno jest rozstrzygnąć, czy coś jest już możliwe do nam uczenia, czy jeszcze nie. Na przykład pewien chłopiec, który nie mógł mówić, nie był także w stanie opanować mowy znaków ręcznych (Sy­stem Znaków Pageta-Gormana. Jego nauczyciel nie był pewien, czy oznacza to, że ani mowa, ani język znaków nie są do­godnymi dla niego sposobami komunikacji, czy też nie jest on w tym momencie zdolny do porozumiewania się w jakikolwiek sposób. Przy­jął więc wstępnie pierwszą możliwość i założył, że to obie stosowane metody są w tym przypadku nieodpowiednie. Wypróbował więc trze­cią — język obrazów, który chłopciec szybko opanował. Złotą regułą jest: jeśli nie wiesz, to wypróbuj — systematycznie, prowadząc dokładne notatki. Wkrótce przekonasz się, czy przypadkiem nie uczyłeś dziecka czegoś zbyt trudnego i wtedy będziesz mógł ewentualnie zmienić sposób postępowania na bardziej odpowiedni.